niedziela, 2 września 2012

W rzeźni może być całkiem miło...

I tak oto sobotnie popołudnie spędziliśmy na High & Rise terenie Starej Rzeźni w Poznaniu (w ogóle w Poznaniu najciekawsze miejscówki są stare; stary jest Browar, Gazownia, no i Rzeźnia). Pod enigmatyczną nazwą eventu kryją się targi mody i designu prezentujące dokonania polskich niezależnych projektantów. Prawdziwa uczta dla interesujących się tematem: w jednym miejscu i czasie udało się zebrać całkiem niezły przegląd pomysłów młodych talentów.

Przy tego typu wydarzeniach, największą przyjemność sprawia mi wyszperanie paru rzeczy, mniej lub bardziej potrzebnych, i dodanie nowych nazw do mojej prywatnej listy projektantów, których warto mieć na oku. Poza tym, zupełnie inaczej potem używa się rzeczy, jeżeli ma się okazję osobiście poznać i porozmawiać z osobami w których głowach pomysły na te rzeczy się zrodziły. Całe wydarzenie było bardzo sympatyczne: pogoda dopisała, dokarmiała nas niezawodna Weranda, DJ serwował miłe dla ucha dźwięki, gdzieś przemknęła mi moja ulubiona projektanka Magda Hasiak, i zobaczyłam również sławną Jess... Miło!




No a teraz pora na prezentację owoców wczorajszych łowów.

Genialna biżuteria Aleksandry Przybysz. Zaczęłam od kolczyków z mosiądzu, ale cały czas myślę o przepięknym wisiorze z linii Serpentyny... Muszę powiedzieć, że z tymi kolczykami to nie była wcale taka łatwa sprawa. Przez lata nosiłam spore koła i nawet pod uwagę nie brałam niczego mniejszych gabarytów. Od niedawna natomiast zaczęłam nosić dość charakterystyczne okulary. Którejść niedzieli, moja Mama, aka Wyrocznia ds. wszystkich, zauważyła że te okulary i koła to "już za dużo się dzieje, dziecko". I tak rozpoczęłam poszukiwania jakichś maleństw. Tak czy siak, zdecydowania na kolczykach od Ale się nie skończy!

No a teraz rzecz z serii, "sama nie mogę sobie kupić (mój fon jest za duży), ale jest takie fajne, że dam komuś na prezent. Panie i Panowie: Woras na fona od Ksy Ksy!


I cukierkowe bransoletki od House of Mima. Voila'!


Bardzo fajne rzeczy zaprezentowały dziewczyny z Nubee. Sprawiłam sobie takie oto wdzianko, przez mych najbliższych określane wdzięcznie jako '"łaziorek" (podobno właśnie w łaziorkach szczególnie gustuję, hmm...). Myślę, że jesienną porą wraz z kozakami, będzie prezentować się całkiem fajnie.



No i dresiarz, idealny na nadchodzące chłody i wieczór po nartach (jestem uzależniona od szaraków). Na zdjęciu tego nie widać, ale jest bardzo ciepły i taki miły w dotyku, że chciałabym żeby było już zimno! Od Mint and pepper.



I to tyle. Niestety ograniczyłam moje zakupy ze względów finansowych (nie chciałam robić rzeźni mojemu biednemu portfelowi), a byłoby jeszcze z czego wybierać!

Kończę prywatnym apelem do organizatorów o więcej takich eventów w Poznaniu. Wykrzyknik, albo trzy, a co.

1 komentarz: